• Wpisów:3
  • Średnio co: 58 dni
  • Ostatni wpis:22 dni temu
  • Licznik odwiedzin:1 052 / 236 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"Tylko ci,którzy ryzykują pójście za daleko,dowiadują się,jak daleko można pójść."

~~~
W sobotni deszczowy poranek obudziłam się ze strasznym bólem głowy spowodowanym najprawdopodobniej wczorajszą imprezą .Światło dnia paliło mnie w oczy ,po mimo to wstałam z łóżka i wzięłam fajkę z paczki,zaciąganie mnie odstresowuje,czuje się spokojniejsza i wolna.Wlokąc się w szlafroku do kuchni otworzyłam lodówkę.Pusta.Jedna wielka pieprzona pustka.Nie dojść że na tę małe mieszkanie idzie większość kasy którą jestem w stanie zarobić w weekendy to jeszcze mam całe gówno na żarcie.A z resztą mam jakieś resztki kasy z ubiegłego tygodnia,w końcu muszę coś kupić ,inaczej zdechnę z głodu.Rozejrzałam się po mieszkaniu i stwierdziłam że powinnam posprzątać.Przed drzwiami do kuchni walały się puszki po napojach ,na blacie plama którą miałam sprzątnąć parę dni temu,zaschła i zrobiła się lepka.Poza tymi szczegółami dom był zakurzony a podłogi świeciły brudem.Szczerze mówiąc to nie pamiętam kiedy ostatni raz tu sprzątałam.Nie chodzi mi o takie zwykłe sprzątanie,bo o tym nawet nie wspomnę,chodzi mi o generalne porządki...Pomalowanie ścian,wymiana mebli.Ahhh...szkoda o tym myśleć.Poleciałam na górę do sypialni i ubrałam się w bluzę i rozciągnięte dresy.Spojrzałam na chwile w przekrzywione lustro wiszące w holu.Poprawiłam je.Widok mojej okropnej twarzy wcale mnie nie dziwi.Od 3 lat jest taka sama.Bez uczuć i bez życia.Przyzwyczaiłam się do tego że jestem bezwartościowa na zewnątrz jak i w środku.Sięgnęłam po telefon z szafki nocnej w celu sprawdzenia czasu.
Siedem nie odebranych połączeń.Trzy od Nicole i cztery od Stelli.
Praca!Matko jestem spóźniona jakieś dwie godziny.A ja jak idiotka zastanawiałam się czemu tak mało mi płacą.
-Fuck!-Wrzasnęłam biegnąc po schodach w dół.
Biegłam ile sił w nogach a przechodnie gapili się na mnie jak na wariatkę uciekającą z zakładu psychiatrycznego.
Nie interesowało mnie to.Najważniejsze żeby dotrzeć do hotelu zanim przełożona zauważy moją nieobecność...Chociaż może już wie.
Zatrzymałam się w końcu bo czułam że moje serce zaraz wyskoczy mi z piersi na chodnik.
Próbowałam uspokoić oddech.W tamtym momencie żałowałam że tyle pale.Usiadłam na chwile na ławce na przeciwko parku,kiedyś bawiłam się tu jak byłam mała.Przychodziłam z rodzicami i czułam się wolna i szczęśliwa,to tu poznałam Nicole.Miałyśmy 4 lata.Żyłyśmy tak beztrosko,tak spokojnie,myśląc,że życie jest jedną wielką bajką.Gdyby ktoś powiedział mi wtedy że obie skończymy tak jak teraz....Co ja w ogóle gadam?...Wtedy nawet nie wiedziałam że tacy ludzie jak ja istnieją.
Kiedy miałam ruszać poczułam mocny ucisk na moim barku.Zanim się obejrzałam poleciałam na chodnik z impetem.Moje kolana wydawały się płonąć z bólu.Próbowałam się podnieść ale nogi odmawiały mi posłuszeństwa.Przed oczami mignęły mi wytatuowane ręce.Znajoma twarz przycisnęła mnie do lampy odcinając drogę ucieczki swoim uściskiem.

-Słuchaj mała!-Krzyknął Joe,diler u którego załatwiałam narkotyki.

-To już 3 miesiące!Oddawaj mi do cholery pieniądze za działki!
Uśmiechnęłam się bezczelnie.Zawsze muszę wszystko komplikować zamiast błagać o litość .
Co ja odpieprzam?

-Hej,Joe,wyluzuj trochę co?Przecież wiesz że ci oddam.Zawsze oddaje.

-Przepraszam czy ja pozwoliłem mówić do siebie po imieniu?-Zapytał z kpiną w głosie.
Wiedziałam że nie odpuści,będzie drążył temat.Lubi się bawić ludźmi w taki sposób.Znęcanie psychiczne.Dokładnie tak to się nazywa.

-Okej??To może mam do ciebie mówić lordzie?Albo królu?Chociaż...najbardziej pasuje do ciebie kretyn.-Boże co ja robię,słowa same lecą mi z ust ,nawet o tym nie myślę.

-Co powiedziałaś?Zbliżył się do mnie,po jego oczach widziałam że był wściekły.Mało powiedziane..Wręcz rozwścieczony...Widziałam furie.
Nie zdążyłam zapanować nad sytuacją a poczułam przeszywający ból na poliku,z braku siły osunęłam się na ziemie.
Joe przykucnął nade mną.

-Za to do ciebie najbardziej pasuje żałosna,zaćpana,pyskata,nic nie warta,gówniara.

-Daj spokój.-Wykrztusiłam.

-Jesteś tylko 3 lata starszy.

-Czekam na pieniądze do jutra.-Zignorował moją wcześniejszą uwagę i chwycił mnie za kołnierz bluzy.

-Znajdę cię skarbie nie martw się,a wtedy inaczej się policzymy.

W jego głosie było coś tak przerażającego że przeszedł mnie dreszcz.
Wstał i odszedł.
Leżałam kilka chwil.Podniesienie się zajęło mi dobre parę minut.Byłam strasznie poobijana.
Jak to jest że w takim momencie nigdy nie ma ludzi obok?Dosłownie pusto.
Na mojej lewej ręce widniała gruba czerwona pręga.Tak mi ją ścisnął że ledwie dopływa mi krew.
Dźwięk mojego telefonu oderwał mnie od masowania bolącego nadgarstka.
Na wyświetlaczu zobaczyłam imię "Nikki".
Dzwoni dosłownie w samą porę.Jeszcze brakuje mi tego żeby opieprzyła mnie za spóźnienie.

-Tak Nicole?-Odebrałam.

-Alexis masz przejebane.-Wiedziałam że to prawda.Zawsze zwraca się do mnie moim pełnym imieniem kiedy tak jest.I doskonale wie,że tego nienawidzę.

-Co znowu?

-Gdzie ty do jasnej,pieprzonej cholery jesteś co?Od 2 godzin powinnaś być w pracy.I sprzątać syf po tych bogatych frajerach z Seattle.Eva powiedziała że masz 10 minut na dotarcie,inaczej wylecisz stąd szybciej niż cię przyjęli.Co ty sobie wyobrażasz?

Boże ma dosyć.Wiedziałam że powie coś z tym stylu.A do tego jeszcze uwzięła się na mnie przełożona.Kiedyś rozwalę jej łeb,przysięgam.

-W porządku.Będę za 4 minuty,pasuje?Otrzepałam się z trawy i zaczęłam iść szybkim krokiem w stronę hotelu.

-Lepiej się pośpiesz.-Rozłączyła się.

Westchnęłam głośno ale nawet przy tym wszystko mnie bolało.
Spojrzałam w przednią kamerę telefonu aby sprawdzić czy nie wyglądam jak ostatnia kupa nieszczęścia.
Cholera jasna.
Zauważyłam krwawiącą wargę.Wszystko przez tego śmiecia.Ale mnie załatwił.Wytarłam krew rękawem bluzy,chwile potem z rany sączyły się następne krople.
Na szczęście zielone światło na pasach pojawiło się z moim nadejściem.
Przeszłam szybko.Minęłam Upstream Coffee and Eatery,moją ukochaną kawiarnie,chwile potem byłam przed Kimpton River Place Hotel.
Sprawdziłam dokładnie przez szybę czy nie kręci się tam przypadkiem Eva i szybko czmychnęłam przez drzwi dla personelu.Skierowałam się do szatni.
Pchnęłam ciężkie drzwi i zwróciłam się ku mojej szafce pod numerem 311.
Niektóre z nich były pootwierane na oścież,a inne zamknięte.
Nie było tam nikogo oprócz mnie i niedawno zatrudnionej pokojówki,jak jej tam było?Abby?...Niee,to chyba było Anne.A zresztą zwisa mi to.
Uśmiechnęłam się do niej i otworzyłam swoją szafkę.
Schowałam do niej swoje ubrania i przebrałam się w swoją ohydną czerwoną biało sukienkę pokojówki.Matko nie znoszę tej roboty.Chociaż muszę przyznać czasem jest kupa śmiechu.
Kiedy mam zmianę ze Stellą i Nicole zawsze buszujemy po walizkach bogatych snobów.Za takie ubrania jakie mają niektóre "damy" dałabym sobie uciąć rękę.
Włożyłam do szafki również telefon.Raczej nie będę z niego korzystać.Bo niby do kogo ma dzwonić skoro Stell i Nicole są tutaj.
Usłyszałam głośne wymuszone chrząknięcie za plecami.
O nie.
Za mną stała Eva.I na moje oko była lekko zdenerwowana.Chociaż w sumie może mi się zdawało.

-Czy możesz mi wyjaśnić gdzie byłaś przez cały poranek?!-Wrzasnęła.Teraz jestem pewna że wcale nie jest lekko zdenerwowana.Jest wściekła.

-Bardzo przepraszam coś mi wypadło,to się więcej nie powtórzy.-Nawet nie musiałam się starać.Zawsze jak miałam kłopoty to mówiłam dokładnie te samo zdanie.Identyczne.

-Alexis..Który to już raz?Bo ja po 20 przestałam liczyć!-Położyła ręce na biodra i westchnęła ciężko.

-Eva przysięgam,naprawdę mi coś wypadło.-Zdawałam sobie sprawę z powagi sytuacji.Nigdy nie widziałam jej tak wkurzonej.

-Mam dosyć twoich nieustannych usprawiedliwień.Ile ty masz lat dziewczyno?Kompletnie nie traktujesz mnie poważnie,nie tylko mnie,swojej pracy również..-Przestała mówić i zbliżyła się do mnie.Spojrzała na mnie badawczo.Już wiem co przykuło jej uwagę.

-Alex co ci się stało?-W jej głosie wyczułam niemalże troskę.

-Mówiłam...Coś mi wypadło.-Długo wpatrywała się we mnie.W końcu pokręciła głową.

-I co ja mam z tobą zrobić?-Wiem że nie oczekiwała ode mnie odpowiedzi na to pytanie,ale ja po prostu musiałam.

-Może zamiast się nade mną użalać daj mi pracować?Chyba właśnie po to tu jestem?

Spojrzała na mnie z pod byka.Bardzo często to robi kiedy denerwuje ją moje zachowanie.

-Oczywiście że po to tu jesteś,tylko że praca to praca.Nie możesz przychodzić sobie o której zechcesz,jeśli masz grafik na 9 to przychodzisz na 9.Czy to takie trudne?

-Powiedziałam już.To ostatni raz.Następnym razem możesz mnie wylać.-Nie wierze w to co powiedziałam.Boże czy ja chociaż raz nie mogę zamknąć mordy?Znając siebie następny raz prawdopodobnie będzie w tym tygodniu.

-Mogę wylać cię nawet teraz.Nie zrobię tego ze względu na to że zależy ci na pieniądzach prawda?

Pyta się jakby nie wiedziała ahhh...

-Taaa oczywiście że prawda.

-Alexis wiesz przecież że to nie jest zwykły hotelik na przedmieściach, to Kimpton River...

-Jaaasne wiem jak nazywa się ten hotel i wiem jacy ludzie ty przyjeżdżają.Nie jestem idiotką.-Czy ona uważa że jestem niedorozwinięta?Bo czasem mówi do mnie jak do 5-latki.

-Bądź punktualna i dokładna to nie będę się ciebie czepiać.

HAHAHA błagam....Nawet jak wypoleruje te pieprzone szklane podłogi na błysk to ona i tak powie że są niedokładnie wyczyszczone.Taki typ człowieka.

-Musisz porozmawiać z szefem.Nie będę odpowiadać za nieporozumienia z wydawaniem apartamentów...Znowu.-Zrobiła to specjalnie,jestem przekonana.

-Po co mu powiedziałaś?Nie ma dosyć spraw na głowie?Chyba ty jesteś naszą przełożoną..
Ale ta kobieta mnie wpienia.Raz jest milutka jak cukiereczek a zaraz potem zachowuje się jak wredna zołza.

-Musisz odpowiedzieć za swoje błędy ja nie będę kolejny raz świecić oczami.

-Dzisiaj zostajesz do 18,musisz nadrobić i posprzątać 2 apartamenty.-Dodała jeszcze odchodząc.
Walnęłam głową w szafkę na myśl o tym że mam spowiadać się na dywaniku u tego megalomana.
Ale cóż im szybciej skończę rozmowę z nim tym lepiej.Chociaż w sumie może od razu mnie wyleje...
Poszłam do łazienki i wytarłam resztki krwi na ustach.Pomalowałam je wściekło-czerwoną szminką w celu zatuszowania rany ,chociaż to nie był mój jedyny cel , wcale nie chciałam tylko zatuszować rany.
Miałam kilka siniaków na rękach,raczej nie powinny przykuwać jego uwagi.
Gorzej z tatuażami.Mam nadzieje że nie będzie pytał.Co prawda na rękach mam tylko 4 ,róże wiatrów na prawej ręce oraz cytat od wewnątrz "You are Brilliant" .Tata tak do mnie mówił kiedy byłam mała ,szkoda że nie można wrócić do przeszłości..
Na lewej ręce mam dosyć spore drzewo nad jego koroną jest napis "Hope" ,a na nadgarstku mam mały napis "Joy". Zrobiłyśmy go razem z dziewczynami 3 lata temu.To nasz talizman.No i nie trudno zgadnąć że to Stella była pomysłodawczynią.Pewnie i tak dużo razy widział moje tatuaże,po co ja się nim przejmuje.
Wcale nie wyglądałam aż tak tragicznie.poprawiłam włosy i wyszłam z szatni.
Szłam ciemnym korytarzem aż do schodów.Zapaliłam tam światło,nie lubię kiedy jest ciemno.
Stanęłam przy windzie.Nie ma opcji żebym wspinała się na 4 piętro,nie po dzisiejszym.
Usłyszałam charakterystyczny dźwięk oznajmiający że widna dotarła.
Nie było w niej nikogo.Złapałam się kurczowo barierki i wcisnęłam 4 .Zaraz się zrzygam.
Nie znoszę wind.
Kiedy drzwi były już o krok od zamknięcia ,jednak się otworzyły.
Wszedł młody mężczyzna.Spojrzał na mnie i wcisnął 4.
Oparł się niechlujnie o lustro i wyciągnął telefon.
I wtedy uderzył mnie niesamowicie intensywny zapach lawendy.Jakbym zamknęła oczy dałabym głowę że jestem gdzieś na południu Francji ,ahhh prowansja ...Ale nie , jestem w durnej windzie w cholernym Portland.
Spojrzałam na niego ukradkiem.Nie był stary ,nie wiem mógł mieć max 23 lata chociaż nie wydaje mi się żeby tyle miał.Był wysoki dobre 185 cm.W sumie to był naprawdę przystojny.
Lekki zarost,czarne włosy postawione ..chyba na żel .Ciekawe jakich perfum używa?Pewnie jakichś drogich.Wyglądał na bogatego,miał granatowy garnitur i krawat.Może był gościem?
Często tu się takich spotyka.
http://b1.pinger.pl/20608167f7d086e77cab93541245ac5e/tumblr_ofcw93Quy71tipcz3o1_500.gif
Spojrzałam na dłonie.Dużo pierścieni,jakieś sygnety,na jednym wygrawerowana litera "H".
Kurde może też sobie taki sprawie z literą "A".
Ciekawe jak ma na imię,może Holden?Albo Herman...Chociaż Holden pasuje do niego lepiej.
O Cholera!Czy ja dobrze widzie?Ma na dłoniach tatuaże...
WOW jak na młodego biznesmena niezły buntownik z niego.No i seksowny też jest nie powiem.
Skup się idiotko!Jestem walnięta.
Taki ktoś jak on w życiu nie zwróci na mnie uwagi.Jestem żałosna sama w sobie.A do tego pokojówka w hotelu do którego przyjechał na weekend z piękną żoną albo dziewczyną.
Spojrzałam na jego twarz.Nie wiem czemu.Nie mogłam się powstrzymać....A to nowość..
Nigdy przecież nie mogę się powstrzymać.
On też spojrzał.Spojrzał na mnie.
I wtedy utonęłam...W jego spojrzeniu ,w jego oczach.
Miały kolor szmaragdu .I były chyba najpiękniejszymi jakie do tej pory widziałam.Nawet ładniejsze od błękitnych oczu Nicole.
Widna wydała "brzdęk" wtedy się ocknęłam .
Co jest ze mną nie tak?
Wyszłam z windy pierwsza i skierowałam się szybkim krokiem do biura Jonsona.
Mężczyzna którego spotkałam chyba poszedł w przeciwnym kierunku.
Obróciłam się ....Bo przecież nie byłabym sobą gdybym tego nie zrobiła.
To co zobaczyłam zdziwiło mnie.
Ten tajemniczy czarnowłosy biznesmen z dwoma szmaragdami zamiast oczu ,wpatrywał się we mnie.Szedł w przeciwnym kierunku ale głowie miał zwróconą do mnie.
Serce mi przyspieszyło ,nawet nie wiem jakim cudem .Odwróciłam się z powrotem.
Szłam jasnym szerokim korytarzem do biura na samym końcu.Drogę oczywiście znałam na pamięć.
W końcu stanęłam przed drzwiami z białego drewna.Spojrzałam na nie jeszcze raz i zapukałam.
Niemalże od razu usłyszałam jego głos,zebrało mi się na mdłości.
Weszłam . Mężczyzna ok.40 lat siedział za biurkiem nad stertą papierów oparty o szary skórzany fotel .Ale tak naprawdę to miał 47.Powiedział mi kiedyś.
Jego biuro było bardzo nowoczesne.Królowała tam biel i szarość.Szare ściany,białe meble,sofa w tym samym kolorze.A i oczywiście wielkie okno długie od sufitu do podłogi i szerokie na całą ścianę.Widok na rzekę Willamette i panorama miasta.Z tej perspektywy nawet można było uznać że Portland wcale nie jest takie najgorsze.

-A Alexis..-Zamruczał pod nosem.Chwile potem podniósł głowę z nad papierów i uśmiechnął się do mnie szeroko.

Próbowałam odwzajemnić uśmiech ale nie wyszło mi to chyba najlepiej.

-Proszę usiądź.-Wskazał dłonią na fotel przed jego biurkiem.

Nie wytrzymam ....Tak się zaczyna spowiedź u szefuncia....
http://b2.pinger.pl/664ebfe28be80b9b773b42094b786a04/asdfghfdx.gif
~~~



 

 
ALEXIS BLACK-19-nastoletnia dziewczyna pochodząca z bogatej rodziny.Od strony matki jest Wenezuelką.Jej życie było ideałem do czasu gdy ojciec Alex zostawił ją oraz jej mamę i zniknął bez słowa. Matka dziewczyny popadła w alkoholizm kiedy ta miała 13 lat.Mając lat 16 wyprowadziła się z domu rodzinnego,popadając w jeszcze gorszę uzależnienia.Na co dzień jest zamknięta w sobie i niezwykle tajemnicza.Ma bardzo zmienny i trudny charakter.

NICOLE JONSE- Najlepsza przyjaciółka Alex.Była ona dzieckiem z przypadku.Jej rodzice byli w toksycznym związku przez 14 lat.Po tym ojciec dziewczyny zmarł na raka.Nicole nie mając dobrych kontaktów z matką uciekła do podstarzałej ciotki.Wychowywała ją najlepiej jak mogła,lecz kilka szczegółów wymknęło jej się z pod kontroli.Podobnie jak Alexis wpadła w nałogi głownie przez chłopaka w którym była zakochana.Jest ona odpowiedzialna najbardziej z całej trójki.Jednakże nie jest aniołkiem

STELLA MILLER-Poznała się z dziewczynami kiedy miały 10 lat,od tej pory są nierozłączne.Pochodzi z rodziny w której pieniądze liczyły się bardziej niż ludzie.Jej rodzice wyjechali do Europy zostawiając dziewczynę pod opieką dziadków.
W wieku 16 lat postanowiła zamieszkać sama.Wtedy też zaczęła samodzielną prace,porzucając szkołę do której wróciła po kilku miesiącach.W nałogi wpadła dużo wcześniej niż jej przyjaciółki.Na co dzień to osoba bardzo szalona i pozytywnie nastawiona do świata.


CHRISTOPHER HARINGTON- Bogaty dzieciak pochodzący z Los Angeles.Przeprowadził się do Portland mając 13 lat,tam poznał swoich dwóch najlepszych przyjaciół Scotta i Luke'a.Jego ojciec prowadzi własną firmę a matka często wyjeżdża w sprawach biznesowych.Dlatego wychowanie syna spadło na drugi plan.On jednak sprawia pozory idealnego synka a w rzeczywistości razem z kumplami diluje narkotykami i urządza największe imprezy w mieście.Handluje autami ojca które sprzedaje nielegalnie dwa razy drożej niż powinny kosztować.Jest bezwzględnym uzurpatorem niemającym pojęcia o prawdziwym życiu.

LUCAS WALKER-Razem z przyjaciółmi jest na drugim roku studiów w Reed College.
Wychowała go matka razem z ojczymem którego wręcz nienawidzi.Jego ojciec zmarł gdy ten był niemowlakiem,odziedziczył po nim sporą sumę pieniędzy.W domu praktycznie nie było go cały czas.Prowadzi nielegalny handel i dużo imprezuje,często on i Chris latają prywatnym odrzutowcem do Las Vegas.Jest z natury buntownikiem który uważa się za nadczłowieka.Często śmieje się i szydzi z ludzi.Bardzo rzadko,kiedy jeździ do swoich dziadków do Sacramento pokazuje swoją prawdziwą twarz skrywaną pod maską.

SCOTT STEVENSON-Urodził się w Miami na Florydzie.Kiedy był mały wraz z rodziną przeprowadził się do Portland.Pochodzi z zamożnej,wielodzietnej rodziny,ma 2 braci i 4 siostry.Jego rodzice byli zajęci młodszym rodzeństwem,Scott wykorzystał to i robił co mu się żywnie podobało.W wieku 17 lat kupił razem z Lukiem mieszkanie i od tej pory nie wrócił do domu.Wraz z chłopakami zajmuje się dilowaniem oraz prowadzi nielegalny handel.Jest on najbardziej poważny i tajemniczy z chłopaków.Wszystkie myśli zachowuje dla siebie.Uważa że nie ma osoby która by go zrozumiała.Często znika na kilka dni,nikt nie wie gdzie wtedy jest.

Mam nadzieje że te krótkie przedstawienie postaci nie zanudziło was na śmierć
Wybaczcie że tak długo musieliście czekać na wpis,ale te wakacje rozleniwiają niesamowicie.
Tak więc do następnego
  • awatar *Mordka*: Patrząc na ich opisy, to opowiadanie będzie super :D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dziś wpadł mi do głowy nietypowy pomysł,założenia tego oto bloga.Ponieważ do dziecka piszę opowiadania które potem lądują w szufladach i nie są mi do niczego potrzebne,pomyślałam że fajnie by było podzielić się ze społecznością moją pasją.

Moje zapiski są bardzo różnorodne.W jeden dzień pisze pesymistyczne opowiadania o ciężkim życiu a w następny o dziewczynie która goni marzenia.
Dlatego po skończeniu jednej historii będę całkowicie zmieniać fabułę,abyście się nie zanudzili.
Oprócz pisania uwielbiam robić zdjęcia,dosłownie codziennie pstrykam ich mnóstwo.
Interesuje się również podróżami,językami obcymi,nauką(tutaj chodzi mi głownie o archeologię,astronomię i historię),show biznesem i modą.(Tak wiem dużo tego)

~~~
Opowiadanie jakie wybrałam na pierwszy ogień jest dosyć kontrowersyjne,ale ma dla mnie wartość sentymentalną ponieważ jest to jedno z pierwszych jakie zachęciło czytelników do zagłębienia się w ową historię.Pisałam je dawno temu na blogspocie ale zrezygnowałam.Więc chciałabym je reaktywować i opublikować od nowa.

Opowiada ono o 3 przyjaciółkach chodzących do ostatniej klasy liceum które borykając się z problemami w okresie dzieciństwa wybrały życie buntowniczek.Alkohol,narkotyki,papierosy to nieliczne z ich uzależnień.Wkrótce ich życie,wydawałoby się,że zmienia się na jeszcze bardziej niebezpieczne,ale zdecydowanie lepsze.

Zaczęłam pisać je w wieku 13 lat i niektóre elementy pozmieniałam,lecz wątek jest identyczny.Podzielę je na rozdziały bo cała historia byłaby udręką dla oczu.
No nic to na dziś chyba tyle.
Jeśli macie jakieś pytania to śmiało piszcie na priv.
  • awatar ♥ Destiny ♥: Witamy w naszym pingerowym świecie :D Powodzenia z blogowaniem i mam nadzieję,że będzie ci tu jak najlepiej.Opowiadanie się świetnie zapowiada i już nie mogę się doczekać ♥Będę tu często wpadać,Pozdrawiam
  • awatar RainbowxD: Witamy na Pingerze :). Masz bardzo rozległe zainteresowania, podoba mi się to. Ja również interesuję się językami obcymi oraz historią. Z chęcią będę czytać Twoje opowiadania. Te, które tu opisałaś, wydaje się być ciekawe - już się nie mogę doczekać pierwszego rozdziału :D. Życzę Ci powodzenia w pisaniu!
  • awatar Find Your Soul: Powodzenia w prowadzeniu bloga ! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›